Małżeński Adwent.

 Jak go dobrze przeżyć?

W szale pogoni za czasem, którego wciąż brakuje, a niedługo w szale przedświątecznych propozycji zakupowych, warto jednak znaleźć chwilę, żeby wspólnie z mężem/żoną przygotować się na przyjście Pana.  

Dlaczego przeżywać Adwent razem?

Osobista relacja z Bogiem jest oczywiście bardzo ważna, wręcz najważniejsza dla każdego z nas. Zresztą, pierwsze przykazanie już o tym przypomina. Aczkolwiek nasza wspólna, małżeńska więź z Tym, który pobłogosławił naszą relację, jest także bardzo istotna.

Często podejmując jakieś indywidualne próby duchowego przygotowania do świąt możemy ulegać pokusie, żeby jednak sobie odpuszczać. To też ma jakiś sens, pokazuje nam naszą słabość i zarazem wielkość Pana, że bez Niego nic nie możemy uczynić. Aczkolwiek kiedy razem z mężem przygotowujemy się do świąt, wtedy zawsze któreś z nas mobilizuje drugą osobę do działania – można śmiało powiedzieć, że łatwiej wtedy „czuwać”, żeby nie przespać tego czasu.

Poza tym, najważniejsze jest to, że takie wspólne przygotowanie zbliża nas do siebie, a także nasze małżeństwo do Boga.

Radosny czas oczekiwania

Jak wiemy Adwent jest radosnym czasem oczekiwania. Z jednej strony te wszystkie kolorowe świecidełka, choinki i ozdoby wszędzie, mogą czasem drażnić, ale z drugiej strony są piękne i „cieszą oczy”. Te zewnętrzne znaki zbliżających się świąt wprowadzają pogodny nastrój.

Fajnie ten nastrój przenieść też do naszego domu. Coraz więcej jest różnych propozycji kalendarzy adwentowych. To świetny pomysł, żeby odliczać dni do świąt, jak również pogłębiać swoją relację z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Już wspólne przygotowywanie kalendarza bardzo cieszy. W naszej kuchni jedna ze ścian zamieniła się w ogromny kalendarz adwentowy z 22 kopertami, w których znajdują się zadania na każdy dzień Adwentu, dotyczące naszej relacji. Te zadania są piękne i jednocześnie mobilizują nas, żeby w tym zabieganym czasie spotkać się codziennie wieczorem i o nich porozmawiać.

Bardziej kochać

Myślę, że to jest to, o co chodzi w naszych wspólnych przygotowaniach, żeby spojrzeć na swojego męża/żonę z jeszcze większą miłością niż do tej pory.

Kiedyś usłyszałam na jakiejś katechezie dla małżonków, że na pewno przyjdzie taki dzień, kiedy obudzę się rano obok mojego męża z przeświadczeniem, że to nie był dobry wybór. Trudne. Mam jednak nadzieję, że wtedy będziemy mieć jeszcze więcej miłości w sobie, żeby stawić czoła takiemu myśleniu.

Te pokłady miłości jednak są magazynowane nie tylko przez lata i wielkie momenty – jak rocznice czy narodziny dzieci, ale przede wszystkim „magazyn” zapełnia się małymi momentami w naszej codzienności.

Ten Adwent pomaga nam wspólnie przygotowywać się na narodziny Pana, ale również na nowo odkrywać piękno naszej relacji i wzbudzać wdzięczność, że właśnie TEN człowiek jest obok mnie. Wszystko to pozwala jeszcze bardziej kochać i radośnie witać się po przebudzeniu, po przyjściu z pracy, tęsknić… Polecam wszystkim małżeński kalendarz adwentowy.

Zrobić coś wspólnie dla innych

Indywidualna relacja z Panem Bogiem jest najważniejsza, później nasza małżeńska, z naszymi dziećmi, a co z pozostałymi osobami, które nas otaczają?

Myślę, że to jest bardzo ważne, żeby wspólnie mobilizować się do tego, aby być pełnym miłości nie tylko wobec siebie, ale także dla otoczenia –dla bliskich, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, jak również dla nieznajomych.

Wszystkie akcje charytatywne, szczytne cele, są piękne i potrzebne. Jednak w moim odczuciu to za mało… To nie wszystko, na co możemy sobie pozwolić, żeby wywołać uśmiech na twarzy drugiego człowieka. Dlatego też staramy się szczególnie w okresach adwentu i postu zachęcać się nawzajem do tego, żeby wychodzić naprzeciw drugiemu.

To, co dziś jest bardzo cenne, to czas. Mówi się, że czas to pieniądz, ale nie wiem, czy jego wartość nie jest już teraz większa od pieniądza.

Jednym z działań, jakie udało nam się wdrożyć w życie na czas adwentu jest pieczenie i zdobienie pierniczków, które wraz ze Słowem Bożym pakujemy w folię ze wstążeczką. Taki hand made trafia na wigilijne stoły do naszych rodzin i znajomym. W tym roku postanowiliśmy zapukać do drzwi sąsiadów z życzeniami i tym drobnym upominkiem. Wiemy, że niektórzy z nich żyją samotnie, tym bardziej chcemy to zrobić. Zobaczyć uśmiech na twarzach otaczających nas osób – bezcenne.

Jest wiele pięknych sposobów na to, żeby dobrze przygotować się na narodziny Pana. Ważne, żeby wybrać z nich coś dla siebie i starać się zaprosić do tego współmałżonka, żeby dać się narodzić Bogu w małżeńskiej relacji.  A Wy jakie macie sposoby na małżeńkie adwentowanie?